Ryby w gałęziach – Topola

Ryby w gałęziach – Topola

Między wodą a lądem. Między światem żywych i umarłych.

Lubię ich szum. Twarde, szeleszczące liście na długich szypułkach. To, jak mienią się dwustronnie – zielono i szaro. Korę bielejącą w słońcu, z zadrapaniami przypominającymi wodę i statki. Nie są odległe ani iluzoryczne, tylko prawdziwe. Można ich dotknąć. Można do nich wrócić.

Mam kilka ulubionych topoli – na Zakolu Wawerskim i w lesie łęgowym nad Wisłą. Podziwiam ich budowę. Wyglądają jak armada statków: jednomasztowych, kilkumasztowych, nierozerwalnie związanych z wodą.

Przy topolach wracam w różne miejsca i czasy. Zwłaszcza wtedy, gdy męczy mnie teraźniejszość i jej nadmierna dosłowność. Uświęcanie lokalnego krajobrazu jest jedną z podstawowych funkcji mitologii. Cyklicznie wracam więc po powiązanie znanego mi świata z porządkiem kosmicznym.

W lesie można poczuć to od razu, ale nie tylko tam. Na studiach polonistycznych spędzałam długie godziny w bibliotece, zanurzona w antycznych tekstach i w poszukiwaniu symboli. Dziś wracam tam znowu.

Pole symboliczne jest w nas zakorzenione. Joseph Campbell twierdził w Potędze mitu, że mity są tak ściśle związane z kulturą, miejscem i czasem, że jeśli ich życia nie podtrzymuje i nie odnawia sztuka, to życie po prostu z nich wycieka.

Topola bez liści jest dla mnie drzewem do wewnątrz, do źródła. Kiedy zima przesila się ku wiośnie, śnieg jeszcze zalega grubą warstwą, a kos dopiero zaczyna swoją pieśń, częściej niż w innych porach roku zanurzam się w opowieściach o drzewach – bardziej niż w samych drzewach.

Chodząc po lesie, staram się być uważna na to, co tu i teraz. Zdarza mi się jednak odpływać w przeszłość – w to, co przeczytane, w przestrzeń symboli i mitów. Ostatnio szukałam u Kubiaka mitu o Demeter i Korze, sprawdzałam, jakie kwiaty zrywała dziewczyna. Wpadł mi w oczy fragment z Odysei:

„Kiedy w poprzek przepłyniesz nurt Okeanosa, gdzie niskie
Po drugiej stronie jest wybrzeże i gaje Persefony,
A w nich tracące owoce topole wysokie i wierzby,
Nawę na brzeg głęboko kłębiącego się Okeanosa
Wyciągnąwszy, sam idź do zmurszałego domostwa Hadesa.”

(Zygmunt Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian)

Wierzbą zajmę się jeszcze. To czarowne drzewo zasługuje na osobny wpis. Topola jest jednak drzewem powrotu: rośnie przy rzekach, a dwustronność jej liści sprawiła, że stała się znakiem powrotu Heraklesa z Hadesu i symbolem granicy między światem żywych a umarłych. Często pojawia się przy niej Cerber, strażnik dwóch światów. Zabieram więc psa, kiedy idę do tych wysokich drzew. Robin też lubi topole.

Cenię mądrość i siłę topoli. W słowiańskim kręgu kulturowym topola bywa drzewem przemiany – kobiecą postacią po stracie. Nie zawsze chcemy schodzić na dno tej studni, ale czasem trzeba. Większość drzew, o których opowiadam, niesie radość. Topola nie. I właśnie dlatego jest teraz jej pora. Przed Dniem Kobiet, w znaku ryb, zanim nastanie wiosna.

Chińskie przysłowie mówi: „Jeśli ktoś widzi niebo w wodzie, widzi także rybę w gałęziach drzew”.

Patrzcie w różnych kierunkach.