Zimowe czytanie

Zimowe czytanie

Zaczęły się ferie.
Od połowy grudnia mam wrażenie poszatkowanego rytmu pracy. Ledwo się rozpędzę, trzeba zwalniać — bo Święta, Nowy Rok, kolejne Święta, weekend, a teraz znów ferie. Dużo czasu spędzam w lesie i dzięki temu zachowuję cykliczność.

Drugim sposobem jest czytanie.
Zima to czas powieści, ale też powrotów do książek, które dobrze znam — czytanych wiele razy, wciąż otwierających przede mną nowe warstwy. Dziś chciałam pokazać kilka z nich.


Atlas pędów zimowych. Rozpoznawanie roślin drzewiastych

Jacek Adamczyk, Oficyna Wydawnicza Multico

Im więcej chodzę po lesie, tym bardziej ufam wrażeniom. Najczęściej po prostu wiem, że w pobliżu jest łoś lub sarna, chodzę po śladach. Wiem też wśród jakich drzew wędruję — znamy się tak długo, że wystarczy kolor, pokrój, dotyk kory, układ gałęzi.
A jednak fascynujące jest odkrywanie drzew wtedy, gdy nie próbują być oszałamiające — w ich zimowym śnie, skromności, zrzucaniu szat.

Świat pędów zimowych to arcyciekawa podróż: mniej oczywista, prowadzona śladem pąków i obietnicy, że z tych zawiązków rozwiną się znów łodygi, liście, a może nawet kwiaty.

Lubię też  zdjęcia pędów na czarnym tle i dostrzeganie szczegółów — wciąż nowych.


Umysł kruka. Badania w świecie wilczych ptaków

Bernd Heinrich, przeł. Michał Szczubiałka, Wydawnictwo Czarne

Podczas jednego z wykładów w Kampinoskim Parku Narodowym, Adam Olszewski, kierownik monitoringu środowiska przyrodniczego, przytoczył piękne zdanie:

Wilki mają swoich aniołów stróżów, ale ich skrzydła nie są białe, tylko czarne.

Można powiedzieć, że kruczoczarne.
Kruki towarzyszą mi w lesie — to one najczęściej pierwsze mnie dostrzegają, sygnalizują innym leśnym istotom, że jestem. Gadają, czasem mam wrażenie, że nawołują, czasem, że się śmieją.
Dzięki tej książce można poznać je bliżej: ich ciekawość, zaradność, fascynację tym, czego jeszcze nie wiedzą. Czego my jeszcze  o nich nie wiemy.

Jeden z „moich” ptaków. Nauczyciel.


Ogrodowe przebudzenie. W trosce o ziemię i nas samych

Mary Reynolds, przeł. Katarzyna Makaruk, Wydawnictwo Literackie

Irlandzki sposób opisywania drzew i roślin jest bodaj moim ulubionym. Ogrodowe przebudzenie lubię czytać latem, ale najbardziej zimą. Ogród rozwija się w czasie, sianie uczy cierpliwości i wytrwałości — a właśnie na przednówku potrafię sobie wyobrazić najwięcej. Najpiękniejszy ogród mam w głowie!

Zimą planuję, uczę się, rozrysowuję. I jeśli mam być szczera: mój ogród nigdy nie jest tak piękny jak w fazie projektowania. jest jednak pełen owoców, kwiatów i samosiejek. Mam też zakątek życzeń.

Dzięki tej książce chodzę boso po ogrodzie i lesie, uczę się czuć ziemię, traktuję dziuple z jeszcze większym szacunkiem i znalazłam swój ulubiony trawnik — koniczynowy.


Pieśń ziemi. Rdzenna mądrość, wiedza naukowa i lekcje płynące z natury

Robin Wall Kimmerer, przeł. Monika Bukowska, Znak literanova

A kiedy naprawdę zmarznę, wracam do Pieśni ziemi i myślę o tym, dlaczego fiolet i żółcień są tak niezwykłym połączeniem.
Robin Wall Kimmerer — profesorka botaniki z plemienia Potawatomi — poszła na studia, bo chciała wiedzieć, dlaczego żółte nawłocie i fioletowe astry tak pięknie wyglądają razem. Usłyszała wtedy: to nie jest zadanie dla naukowców. A jednak.

W naturze nie ma przypadków.

Po co więc te fiolety i żółcie?
Pszczołom łąka wydaje się najpiękniejsza właśnie wtedy, gdy te kolory pojawiają się obok siebie. Widzą ją złożone, mozaikowe oczy trzmieli i ważek, ptaki, które potrafią oglądać trzy obrazy naraz.

Kiedyś nagrałam podcast o tej książce i o tym, czym jest dar poziomek. Posłuchajcie:

Na razie wciąż jest biało i niech tak zostanie jak najdłużej! Jednak gdzieś pod tym śniegiem zaczyna już się budzić iskierka.

Dobrej lektury!